sobota, 12 października 2013

Na wstępie powiem - nie, nie zapomniałam, po prostu mój chłopak wyjechał a komputer robił fochy ;c w zamian za to dwie nowe notki pojawią się dużo szybciej ;)

ROZDZIAŁ VIII
''PRZYJDZIE MIMO TWEJ NIECHĘCI, ZNIKNIE ZANIM SIĘ OBEJRZYSZ''

 Rozsiadłam się wygodnie na łóżku, które przygotowała dla mnie Molly. Właściwie , dosyć dziwnie mówić po imieniu mamie Ronalda. W końcu przez całe życie Pani Weasley była dla mnie jak matka chrzestna której nigdy nie miałam. W pokoju pojawiła się Ginny. Widząc moje nieufne spojrzenie zaklęła po nosem, głośno wciągając powietrze do płuc.

- Słuchaj Miona... - zaczęła - wiesz przecież, że bardzo Cię kocham. Zawsze byłaś dla mnie jak siostra, mówiłyśmy sobie wszystko, wspierałyśmy się w trudnych chwilach i akceptowałyśmy wzajemne wybory.

Wydęłam usta w grymasie, który miał informować, by Ruda natychmiast przeszła do rzeczy. Jednakże młoda za punkt honoru obrała sobie odwlekanie tej sprawy tak długo jak to będzie możliwe.

- Hermi przecież wiesz, że między nami bywało różnie, ale ja zawsze byłam przy Tobie! - kontynuowała poddenerwowana, łamiącym się głosem.

- Ginerwo Weasley! - twarz dziewczyny do której skierowane były te słowa przybrała kolor dojrzałych wiśni - natychmiast powiedz o co tu chodzi!

- Hermiono, nie nazywaj mnie Gine..

- NATYCHMIAST! - krzyknęłam, by osiągnąć to, czego potrzebowałam. Poskutkowało, gdyż po chwili niezręcznej ciszy jedyna córka Weasley'ów bardzo powoli wyszeptała
- On tak bardzo mi się podoba..

- Słucham? -nie potrafiłam ukryć zdziwienia. Przecież Blease i Ginn w ciągu wszystkich tych lat spędzonych w Hogwarcie nie zamienili ze sobą nawet słowa - możesz powtórzyć to głośniej?!

- ON TAK BARDZO MI SIĘ PODOBA! - łzy zalśniły w oczach rudowłosej.

- Oh.. - nie wiedziałam, jak zareagować. - jak to się stało Ginn? Przecież Wy dwoje nigdy się nie lubiliście - rozczarowany ton mojego głosu mówił sam za siebie.

- Miona nie określaj mnie tak srogo. To prawda, nie darzyliśmy się szczególną sympatią, ale Ty nie wróciłaś do szkoły. Wolałaś iść z Harrym. 

- Właśnie, Harry. Czy on w ogóle wie co się tutaj wyprawia?! 

- Nie! - pisnęła Ginny zakrywając usta dłonią - i nic mu nie mów Hermiono, bo  daję słowo, że do niczego nie doszło! Proszę.

- Wytłumacz mi to dziewczyno, bo nie pojmuje Twojego toku myślenia - stwierdziłam wzruszając bezradnie ramionami.

- Herm, gdy wróciłam do Hogwartu panowały tam straszne warunki. Uczniów za drobne przewinienia traktowano Cruciatusem, porywano z pociągu, zastraszano na lekcjach. Nie mogłam na to patrzeć! Pewnego dnia rozpętała się straszna burza. Spiesząc się do pokoju wspólnego na korytarzu zastałam scenę napawającą prawdziwym oburzeniem. Crabbe i Alecto torturowali niewinną, przesłodką dziewczynkę! Śmiali się małej w twarz wykrzykując, że rodzice z pewnością byliby dumni, w końcu ich dziecka dotyka ktoś czystej krwi! Nie wytrzymałam. Uniosłam różdżkę i cisnęłam oszałamiaczem w Alecto. To nauczyciel, Miona! Mogli mnie wywalić ze szkoły, torturować tak samo jak tą pierwszoroczniaczkę! Przerażona rzuciłam się do ucieczki, gdy nagle nogi oplotły mi sznury. Crabbe stał za mną, a wiesz po czyjej stał stronie! Różdżka wypadła mi z ręki, więc jedyna linia obrony skutecznie została mi odebrana. I wtedy Zabini wyszedł zza posągu jednookiej wiedźmy. Szybko ocenił sytuację a później rzucił parę ostrych słów temu osiłkowi i stwierdził, że sam się mną zajmie. Gdy ten pajac odszedł sprawdzić co z Alecto zapytał, czy wszystko w porządku. Byłam przestraszona i nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do dormitorium, ale nawet tam nie byłam bezpieczna! Dotarł do mnie po niespełna minucie. Przygotowałam się już na wyrok, byłam pewna że będzie okrutny, gdy Blease uniósł różdżkę wasze twarze przeleciały mi przed oczami, a on? Opuścił zasłony! Usiadł na rogu mojego łóżka i...

WSPOMNIENIE:
Blease pospiesznie kierował się w stronę pokoju wspólnego Gryfonów. Miał nadzieję, że Weasley będzie u siebie. Chciał porozmawiać z tą drobną dziewczyną. Miała temperament, ale i była odważna bo w końcu kto odważyłby się tak zadrzeć z Alecto i całą żałosną gromadką?

- Na pewno będzie nastawiona niechętnie - przyszło mi na myśl, gdy wdrapywałem się po schodach do dormitorium dziewcząt. Przekroczyłem próg pokoju unosząc różdżkę, by udaremnić podejrzenie nas z zewnątrz. Ruda skuliła się, a w oczach błysnęło przerażenie. Skrzywiłem się. Nie miałem pojęcia, że mała tak zareaguje.

- Naprawdę jestem aż tak odpychający? - zapytałem siląc się na uśmiech. Tak naprawdę miałem ochotę schować twarz w dłoniach. Nie odpowiedziała, więc kontynuowałem swoją wypowiedź - Oh przestań, przecież nie chcę zrobić Ci krzywdy! 

- Nie chcesz? - prychnęła - a niby co robią podobni Ci kumple całymi dniami, jeśli nie wyżywają się na takich jak ja, co? 

- Na Merlina, Weasley czy ja wyglądam jak oni?! - wrzasnąłem i widząc reakcje przestraszonej dziewczyny spuściłem głowę - przepraszam. Myśl, że mógłbym być tak złowrogi doprowadza mnie do białej gorączki -wyszeptałem.

Ruda rozchyliła leciutko różowe usteczka i po raz pierwszy przyjrzała mi się uważniej.

- Dlaczego mnie uratowałeś? - cichutko zaczęła, spoglądając mi niepewnie w oczy.

- Zginęłabyś - odpowiedziałem równie nieśmiało, kierując swój wzrok na jej zgrabny nosek.
Na korytarzu rezległy się kroki. W oka mgnieniu pojęliśmy do kogo należą i wyciągnęliśmy różdżki. Gdy Sneape wpadł do pokoju, mając za sobą ''przyjaciół'' rozegraliśmy przedstawienie!

- Zapamiętaj to dobrze, zdrajczyni, bo następnym razem nie będe taki potulny - wrzasnąłem znakomicie grając swoją rolę. Ginny była w tym równie dobra. Skuliła się a łzy mieszały się ze smoczą krwią, którą za imitowaliśmy jako ranę na jej policzku. Wychlipała
- D, d, d ... dobrze - i usiadła na podłodze z głuchym hukiem.

- Blease, wystarczy -dyrektor uniósł brew w geście uznania dla swojego ucznia. - idziemy - powiedział, a widząc że gromadka za nim stoi nadal, jak wbita w ziemię dodał - POWIEDZIAŁEM WYSTARCZY.
Wychodząc puściłem oko do Ginny i mógłbym przysiąc, że odpowiedziała mi wesołym błyskiem swych pięknych oczu.

- I wyszedł - zakończyła ruda spoglądając z uśmiechem na przyjaciółkę, na twarzy której malowało się zrozumienie.

- Ginny, to naprawdę niesamowite. Nigdy nie podejrzewałabym Zabiniego, o taką postawę! - roześmiałam się. - ale co później? Jak to się stało, że trafił właśnie tutaj? Do Nory?

- Ukrywaliśmy się w pokoju życzeń i prowadziliśmy długie rozmowy. Matka Bleasa zginęła z ręki samego Voldemorta, a ojciec? Cóż, każdy wie że nie interesował się synem. W każdym razie po wojnie Zabini przeszedł na naszą stronę i nie stchórzył jak Malfoy. Był ranny, to ja go znalazłam. Zaprosiłam go więc i opatrzyłam rany. Co prawda już dawno się wygoiły, ale nie przeszkadza nam jego obecność. W pewnym sensie stał się dla nas członkiem rodziny - monolog Ginny przerwała drobna zmarszczka na czole. - Ale jest coś, co naprawdę mnie irytuje.

- A konkretnie? - zapytałam, modląc się by nie chodziło o Draco.

- Ten palant pogodził się z Tlenionym. Teraz przesiaduje u nas co najmniej dwa razy w tygodniu! Co prawda rodzice zaakceptowali jego wizyty, ale ja? Nie mogę ich znieść - roześmiała się Weasle'ówna.
To była informacja, której się obawiałam. Dlaczego Malfoy mi o tym nie powiedział? No dlaczego?! Chyba znałam odpowiedź na to pytanie, choć w świecie Malfoya zupełnie nic nie mogło być pewne.



Minął długi tydzień, w  trakcie którego zdążyłam przyzwyczaić się do obecności przystojnego Ślizgona, a nawet poczuć do niego sympatię. Intrygowała mnie jego inteligencja i delikatność, którą bezskutecznie starał się ukryć. Właśnie ganiałam go po podwórku, żądając zwrotu okularów przeciwsłonecznych, gdy na podwórze wkroczył zachwycający młodzieniec. Otworzyłam szeroko usta, a chwilę później zganiłam się w myślach za to niezbyt grzeczne zachowanie. Podszedł bliżej.

- Malfoy? - moje oburzenie nie miało końca.

- Cześć Granger. Widzę, że Diabeł działa na nerwy - odparł jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się olśniewająco.

- Smoku, jak dobrze Cię widzieć stary! - wyszczerzył się Blease, gestem zapraszając chłopaka w głąb ogrodu. - co prawda spóźniłeś się na obiad, ale za to Granger upiekła ciasto - roześmiał się, gdy kopnęłam go w piszczel.
Piętnaście minut później Draco zajadał się ciastem zabawiany przez Diabła, a ja obserwowałam tych dwoje spod byka. Nim się zorientowałam kawałek ciasta utknął mi w długich włosach.

- MALFOY - wrzasnęłam podnosząc się z miejsca. Miałam zamiar pokazać mu, gdzie jego miejsce. Nagle poczułam krem na policzku. Odwórciłam się powoli - BLEASE, MIARKA SIĘ PRZEBRAŁA! ZAPŁACICIE MI ZA TO!
Gonitwa trwała każdym razem gdy przystanęli. W końcu Blease gdzieś zniknął, a w polu widzenia Hermiony został jedynie blondyn. Gdy Miona nie mogła już złapać oddechu złapał ją za kostki i przewrócił na trawę. Pisnęła.

- Co Granger? Boisz się biednej fretki? - roześmiał się, wesoło patrząc na dziewczynę.
- Nie Malfoy, ale za to Ty możesz bać się dzielnej Gryfonki - odkrzyknęła i szarpnęła nogę chłopaka tak, że znalazł się tuż nad nią.
Spojrzał dziewczynie głęboko w oczy, zastanawiając się, czy Granger kiedykolwiek się do niego przekona.
- Malfoy, złaź! - warknęła wyrywając Tlenionego z rozmyślań - +
Niezadowolony chłopak podniósł się z ziemi bardziej przejmując się własnymi, karygodnymi wręcz myślami, niż szlamą, którą powinien był dawno zabić. Przecież miał misję! A mugoli, takich jak Granger nie można mu było nawet dotykać! To wbrew zasadom rodziny!

DRACO:
Naburmuszony usiadłem na kocu. Jak mogłem snuć takie rozważania? Przecież to szlama. Mała, żałosna dziewucha, od której powinien się trzymać z daleka! Tylko dlaczego tak bardzo przejmował się losem tej małej mugolaczki? Nic dla niego nie znaczyła. I ten całus w policzek. Draconowi zrobiło się nadzwyczaj gorąco. Podobało mu się to, co zrobiła wtedy Hermiona. Teraz siedziała odwrócona do niego plecami. Podszedłem do niej i zachowując dystans powiedziałem
- Pójdę już.
Wstała.
- Pójdziesz? Nie pożegnasz się z Bleasem? - zapytała. Poczułem kwiecisty zapach jej perfum. Rozkoszując się nim powiedziałem tylko - zrozumie. - po czym wyszedłem z ogrodu Weasleów.

HERMIONA:
Spojrzałam na naburmuszoną minę chłopaka, który wyraźnie niezadowolony usiadł na kocu. Nie cierpię Dracona! Przekonywałam samą siebie, podczas gdy moje ciało nadal delikatnie drżało. Nie rozumiałam reakcji własnego ciała. Drżało przez dotyk wroga! Jestem żałosna! Pomyślałam rozpaczliwie siadając plecami do Malfoya. Niech już sobie pójdzie. Wtedy mężczyzna podniósł się. Usłyszałam jego głos za plecami.
- Pójdę już.
Wstałam przeklinając własne żądania. Nie chciałam, by teraz odchodził! A może chciałam? Wariuję! - pomyślałam.
- Pójdziesz? Nie pożegnasz się z Bleasem? - zapytałam, mając nadzieję, że przystanie na moją propozycję. Podszedł bliżej i nagle zatrzymał się w pół kroku. Przez twarz Ślizgona przeszedł jakiś cień. Czyżby obrzydzenie? Dlaczego nie podszedł bliżej! No tak, przecież dla niego jestem zwykłą, brudną mugolaczką!
- Zrozumie. - powiedział Draco i skierował się w stronę furtki, a moje oczy wypełniły łzy.

Mam nadzieje, że się spodoba ;)

4 komentarze:

  1. Krótkie. ;_; I kilka interpunkcyjnych błędów, ale tak czy inaczej ekstra! :) Czekam na wiele, wieeeele więcej! :) Pozdrawiam! :*
    Ina
    PS. Nowy one shot :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze chciałam Cię poinformować o nowej notce na panstwoweasley.blogsot.com, a po drugie lece czytać :D:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i.....
    Po pierwsze gubisz narracje, raz piszesz w jedoosobowej, a drugi raz wszechwiedzący. Literówek i błędów w sumie nie wylapalam, ale w niektórych zdaniach gubisz szyk.
    Skomentowalabym każdy rozdział z ososbna, ale pisząc komentarze na telefonie trochę by mi to zajęło, biorąc pod uwagę weryfikacje obrazkowa, która mogłabyś zlikwidować, bo mi osobiście przeszkadza. I akcja, szybko się wszystko dzieje, za mało opisów, wyjaśnień. Dlacze Malfoy zachowuje się tak a nie inaczej, co na to wszystko Weasleyowie,
    . I na koniec wygląd bloga, jest tuataj strasznie ponuro, może cos zmienisz ;) i mówiąc pogodzenie ogarnelabys tu trochę nie wiem np jakież podstrony zakładki, gadżety cokolwiek, byleby tylko nie było takiego haosu.
    Pomysł oryginalny, za co masz wielkiego plusa :D
    Mam nadzieje,ze nie zrazilam cię do siebie ani nic z tych rzeczy.
    Weny:)
    Pozdrasiam,Lilk:)
    PS mogłabyś mnie informować o nowych notkach na moim blogu w zakładce spam?
    panstwoweasley.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz zauważyłam, że nie poprawiłam tej narracji, pisałam i kasowałam, aż w końcu nie sprawdziłam. A co się tyczy wyglądu, niestety jestem w tych sprawach kompletnie ''zielona'' nie mam pojęcia o jakichkolwiek formach grafiki, z uwagi na to, że to mój pierwszy blog i nigdy wcześniej nie interesowałam się takimi sprawami, ale poproszę chłopaka - może on dopomoże :D

    Pozdrawiam, dziękuję za uwagi!
    PS Pewnie, że mogłabym :)

    OdpowiedzUsuń