poniedziałek, 26 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ III
''STAŃ SIĘ SŁOŃCEM, A WSZYSCY CIĘ ZOBACZĄ''

Draco Malfoy dumnie wkroczył do niewielkiego mieszkanka panny Clavel. Zniesmaczyło go odrazu szemrane towarzystwo, którym zdecydowanie gardził. No cóż, czasami trzeba się poświęcić - pomyślał podchodząc niewielkiego stolika, zastawionego mugolskimi trunkami. Na jednej z etykiet przeczytać można było rzucający się w oczy napis ''AGUARDIENTE''. 
- Nie przykładałeś się nigdy do lekcji Hiszpańskiego, co Malfoy? - usłyszał cichy, męski głos. Nie wiedział dlaczego, ale przeszły go ciarki. Odwrócił się powoli i zapytał nieznajomego.
- Przepraszam, czy my się znamy?
- Nie sądzę, byś wiedział kim jestem. Do czasu. Wiedziałem, że kiedyś się tu pojawisz. Śledzę wasze kroki od lat. Baw się dobrze - wysyczał i dodał, śmiejąc się tak, że Ślizgonowi zmroziło krew w żyłach - póki jeszcze możesz.
- To groźba? 
- Słyszałeś co powiedziałem, Malfoy. Resztę wywnioskuj sam.

Arystokrata postanowił jak najszybciej wycofać się z mieszkania. Zbiegł po schodach, nie bacząc na spojrzenia zaproszonych gości przebywających w budynku i już miał przeskoczyć dwa ostatnie schodki, gdy to się stało.
- AUĆ! - wykrzyknął przerażony dziewczęcy głos, a osoba do której należał upadła na ziemię uderzając głową w drewnianą ławkę stojącą przed domem gospodarzy.
- Nic Ci nie jest? - z niepokojem zapytał chłopak, który nie chciał zwracać na siebie uwagi, co nie do końca mu się udało. 
Rzucił okiem na dziewczynę którą potrącił i zaparło mu dech w piersiach. Była piękna. Opalone, smukłe ciało, ułożone starannie włosy, długie nogi i orzechowe oczy. Wyglądem przypominała jedną z tych mugolskich modelek, które Draco widywał czasami w gazetach. Wziął ją na ręce i posadził na ławce, po czym przyjrzał się jej uważniej i krzyknął
- GRANGER?!
Dziewczyna podniosła wzrok i obdarzyła go nieprzyjemnym spojrzeniem.
- Malfoy, cóż za niespodzianka. Śledzisz mnie? A może przyszło Ci do głowy zabić mnie poza Hogwartem? - zmrużyła oczy, przyglądając się podejrzliwie.
- W sumie to dobry pomysł, o jedną szlamę mniej, ale nie dzisiaj. Przy okazji dziwie się, że Twoją szlamowatą buźkę wpuszczają na jakiekolwiek imprezy? A może dziś Halloween? - zapytał opryskliwie blondyn, przewracając oczami.
- Halloween? Więc nie powinnam się dziwić, że wyglądem przypominasz wyrośniętego nietoperza - odcięła się dziewczyna, czekając na reakcję ze strony Dracona.
Na policzkach chłopaka wystąpiły nieznaczne rumieńce. Wściekł się! Jak ona śmie tak się do niego odzywać?! Wredna, zarozumiała szlama, myśli że wszystko ujdzie jej na sucho! Wykończę ją i jej parszywych przyjaciół - mściwie rozmyślał chłopak. 
Nie zauważył kiedy do Miony podszedł owy nieznajomy rzucając jej krótkie pytanie
- Jakiś problem, kochana?
- Tom! Nie, gawędzę tylko z ''kolegą'' ze szkoły. - uśmiechnęła się do chłopaka, a do oniemiałego Malfoya warknęła tylko - do zobaczenia wkrótce, palancie.

Tom? Tak go nazwała! Czyżby to był ich cel? Chłopak tej szlamy? A może rodzina? Muszę się tego dowiedzieć! - gorączkowo analizował Ślizgon, wracając do tymczasowego mieszkania. Było już późno a on nie załatwił niczego, poza potrąceniem kujonicy, której nienawidził z całego serca.

Jak to się stało, że w pierwszym momencie stwierdziłem, że przede mną leży prawdziwa piękność. Podniosłem ją, pewnie mnie pobrudziła. Czas na porządną kąpiel.
Gdy strumienie gorącej wody okalały jego ciało, młody mężczyzna rozmyślał o swoim zadaniu. W pewnym momencie zaczął nawet rozważać, czy ta mała zdzira go nie śledzi. 
Przecież zawsze wpycha nos tam, gdzie nie trzeba! Ona, Wiewiór i ten cholerny Potter! - ze złością tarł swoje ciało ręcznikiem, póki nie poczuł doskwierającego pieczenia na klatce piersiowej. Oh do diabła z tą małą suką, muszę się położyć. A ją? Zawsze można zlikwidować. - i z tą oto myślą syn Lucjusza pogrążył się w głębokim śnie, tak przeciwnym jego myślom, jak tylko było to możliwe.


Znowu Malfoy! Czy on zawsze musi popsuć mi humor?! Pojawia się nawet tam, gdzie nie trzeba. Rok szkolny z tak opryskliwym Ślizgonem jest prawdziwym wyzwaniem, ale żeby jeszcze wakacje? Tego zdecydowanie zbyt wiele. - Zdenerwowana Miona przewracała bezmyślnie kolejne strony ukochanej lektury - nienawidzę go! Smierciożerca, a do tego arystokratyczny dupek! Co za człowiek, nie potrafi wydusić nawet słowa ''przepraszam'' - wściekła jak osa, rzuciła książkę na szafkę nocną.
- Dlaczego tak bardzo się złościsz? - zapytała na głos samą siebie.- Przecież wiesz - podpowiedział uporczywy głos w jej głowie - Nieprawda! Dobra, może przyjemnie pachnie i ma bardzo delikatne ciało, ale nic poza tym! To Malfoy! Obrzydliwy, zły śmierciożerca, którego spisałaś na straty w momencie, gdy wybrał Voldemorta, nie Hogwart. - rozmyślała gorączkowo przekonując się do swojej racji. 
- Hermiona, śpisz? - kuzyn zajrzał do pokoju Gryfonki.
- Nie, Tom.
- Posłuchaj mnie, proszę. Za wszelką cenę unikaj tego chłopaka, którego spotkałaś dzisiaj przed domem Anny Clavel. On nie jest dobrym człowiekiem, a za swój obowiązek uznaje ochronę Twojego zdrowia na czas pobytu tutaj. 
- Nie martw się, właściwie to nie darzymy się zbytnio sympatią. - odpowiedziała łagodnie siedemnastolatka intensywnie wpatrując się w przystojnego kuzyna.
- Wierzę Ci, Miona. - uśmiechnął się i dał jej szybkiego buziaka w policzek, nim wyszedł z pokoju dziewczyny.

Hm, ciekawe, co też myślał ostrzegając mnie przed Draconem. Może spotkali się w pomieszczeniu i nie przypadli sobie do gustu? Zresztą, czy ten oschły, zimny niczym lód człowiek może przypaść do gustu komukolwiek? Zaśmiała się w myślach, gasząc światło.




TOM:
Draco Malfoy - tak właśnie nazywa się chłopak, którego ma się wystrzegać. Ale czy oby na pewno? Przecież nie ma pewności, że list który Tomasz otworzył nie tak znowu dawno, jest autentyczny. Może to tylko głupi żart, ze strony ludzi, którzy nie lubią tego człowieka. Kim właściwie jest ten cały Dumbledore? Kuzyn Hermiony wyciągnął list spod poduszki i prześledził wzrokiem jego treść. Brzmiała następująco:

Drogi Tomie!
Zapewne nie będzie nam dane poznać się osobiście, dlatego też kieruję do Ciebie ten list. Gdy go otworzysz, nie będzie mnie już wśród żywych, dlatego zrozumiem jeżeli autentyczność moich słów zostanie przez Ciebie podważona. Otóż, musisz wiedzieć, że Twój ojciec, którego dane było mi poznać osobiście, otaczał się złą sławą. Nie sądzę, byś mógł go kiedykolwiek odnaleźć, gdyż jego decyzje i nie do końca uczciwe działania doprowadziły do komplikacji, w świetle których byłoby to po prostu niemożliwe. Jednakże, ze względu na pochodzenie swojego ojca, Toma Riddla, gdzyż właśnie tak się nazywał, staniesz się źródłem zainteresowań ludzi, o nieprzyjaznych zamiarach. Mogę się tylko domyślać, że szukać będzie Cię przede wszystkim stary ród Malfoyów, z młodym Draconem na czele. Mniemam, że o swoich zdolnościach wiesz doskonale. Musisz wiedzieć, że pożąda ich grupa ''śmierciożerców'' którzy jak sama nazwa wskazuje, kierują się żądzą mordu i napawają strachem. Wkrótce do Twoich drzwi zapuka osoba, która szczegółowo wyjaśni Ci moje słowa. Ufam również, że zaopiekujesz się swoją kuzynką, niejaką Panną Granger, która niewątpliwie zostanie poddana kolejnym próbom ze strony mroku i zła. 
 Z wyrazami szacunku, Albus Dumbledore.

Co właściwie miał o tym wszystkim sądzić? Nie wiedział dlaczego, ale wciąż wyczekiwał osoby, która miała pojawić się wkrótce w jego życiu, by poświadczyć słowom tajemniczego adresata. Wydawało mu się jednak, że wysokiego blondyna, o lazurowych oczach, udało mu się zastraszyć. No cóż, porozmawiam jeszcze z Hermioną. Może jutro, z samego rana? Pomyślał, nim zgasił światło stosownym zaklęciem.



Proszę o szczere rady i komentarze. ;) Kolejna notka pojawi się w środę. ;) Pozdrawiam i zapraszam do czytania ;) 







2 komentarze:

  1. Łał! Bardzo ciekawy, oryginalny pomysł! Syn Voldiego, no no... :D Zastrzeżenie mam tylko do długości notek :( Staraj się pisać więcej! :D Powiadom mnie w komentarzu jak tylko dodasz nową notkę! Buziaki! :*

    http://hogwartsdragon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPER JEST!!!!
    czekam na następne :D

    OdpowiedzUsuń