ROZDZIAŁ II
''DZIŚ ŚWIAT WYMAGA OD NAS WIĘCEJ NIŻ BYŁOBY TO W PLANACH''
Gwieździsta, spokojna noc nie dodawała otuchy młodemu arystokracie. Jak miał przemknąć przez centrum miasta niezauważalnie, taszcząc za sobą tak wielkie kufry? Oh, to z pewnością wzbudzi podejrzenia - pomyślał Dracon.
Z mojej strony to takie nierealne. Mam poprowadzić nowe szeregi i odnaleźć człowieka, który prawdopodobnie mógłby zostać naszym nowym przywódcą. I niby jak mam to zrobić? - pomyślał rozdrażniony - przecież to miasto zamieszkuje około miliona osób, a poza tym nie ma pewności, że chłopak będzie akurat przebywał w kraju! No nic, muszę zrobić to, co nakazał mi ojciec. W końcu innej perspektywy nie ma, bez tego moja rodzina nie ma wspólnej przyszłości. Muszę zdecydowanie wziąć się za siebie, przestać myśleć o takich bzdetach. Jestem Draco Malfoy! - pomyślał z uporem chłopak i jeszcze szybciej ruszył przed siebie.
- Avery, rusz się w końcu! Nie ma z Ciebie żadnego pożytku, co się z Tobą dzieje ostatnimi czasy? - zapytał ze złością swojego towarzysza.
- Paniczu, staram się jak mogę, jednakże moja kontuzja...
- To nie moja wina, że taka z Ciebie łamaga! Mogłeś patrzeć jak chodzisz! A teraz z łaski swojej pospiesz się, bo wzbudzamy masę podejrzeń! - prawie wykrzyknął Draco, zasłaniając twarz czarnym kapturem długiej, czarodziejskiej peleryny i narzucając jeszcze szybsze tempo.
Tak, jakbym to ja sam zaplanował tą kontuzję. Przecież to jasne, że zrobił to umyślnie! Mały, plugawy niewdzięcznik! Jakbym nie umiał bez tego dostatecznie dobrze grać roli, starego, obolałego Wujka Agryppa. Mam serdecznie dosyć smarkacza, jego rodzina od zawsze wpycha swój długi nochal tam, gdzie jej nikt nie chce. Oh, gdyby tylko Czarny Pan..
- AVERY! JA TO SŁYSZĘ! OKAŻ MI TROCHĘ SZACUNKU, ALBO POROZMAWIAMY INACZEJ, TY NĘDZNY PATAŁACHU! - teraz już wrzasnął rozjuszony chłopak, przekraczając próg starej kamienicy, w której miał się zakwaterować - ZEJDŹ MI Z OCZU, WIDZIMY SIĘ JUTRO W PORZE ŚNIADANIOWEJ.
- Ależ, Panie Malfoy..
- Mamy zadanie do wykonania. Żadnych pytań, a teraz zjeżdżaj zanim zmienię zdanie i inaczej się z Tobą rozprawie - powiedział cicho, ale na tyle wyraźnie by śmierciożerca natychmiast się wycofał.
W końcu sam - stwierdził Dracon i jakby nigdy nic, zaczął przygotowywać się do wyjścia.
W tym samym czasie Gryfonka siedziała na białej balustradzie pięknego balkonu popijając gorącą czekoladę i czytając opasłą lekturę.
- Kuzynko, najdroższa... - zaczął Tom, wyrywając dziewczynę z amoku.
- Na te słodkie słówka nabierałam się, gdy miałam pięć lat, kochany. O co chodzi? - odpowiedziała stanowczo, aczkolwiek ciepło Miona.
- No dobrze. Hermiono, jest pewien problem. Widzisz niedawno rozbiłem samochód matki, oczywiście nie zrobiłem tego specjalnie...
- I pewnie nie była to Twoja wina?
- Chciałem odwieźć Albinę, no wiesz dziewczyny i te sprawy. Jedynym problemem był chyba mój stan. Wcześniej wypiłem o drinka za dużo i no... eee... jakoś tak wyszło, że...
- Niech zgadnę. Spowodowałeś wypadek, dostałeś szlaban i próbujesz się wyrwać. Czy Ty w ogóle masz głowę na karku? I co ja mam z tym wspólnego? - Zapytała podejrzliwie Granger.
- Hermi, bo widzisz, Ty przecież wiesz, że ja tego nie chciałem. Jeśli powiem, że idę z Tobą, przedstawić Ci kilku znajomych, będę mógł się wyrwać i iść na parapetówę. Zabiorę Cię ze sobą, tylko zgódź się, błagam. - popatrzył na Hermionę kocimi oczami.
- Parapetówę? - Spytała z niesmakiem młoda czarownica - to jakieś nowe określenie dobrej zabawy, czy co?
- Powiedzmy. Więc jak, zgodzisz się?
- No nie wiem, chciałam się odprężyć, odpocząć. Imprezy to nie moja bajka... - wahała się.
- Tylkoo ten jeden raz! - prosił zawzięcie Tom.
- Oh, no dobrze już, dobrze! Ale tylko raz i nie wrócimy późno!
- WSPANIALE. Jesteś najcudowniejszą kuzynką na świecie! Idę poinformować rodziców, zbieraj się! - wykrzyknął i zanim Hermiona zdążyła cokolwiek powiedzieć, zniknął.
Do pokoju Gryfonki weszły dwie blondynki. Wyglądem różniły się bardzo, widać było jednak, że łączy je jakaś szczególna więź. Brązowooka zatęskniła za Harrym, Ronem i Ginny. Tak chciałaby ich znowu zobaczyć! Może wybierze się do Nory po powrocie? Tak, tak z pewnością i to jak najszybciej..
- No, no! Eligia, streszczajmy się, musimy doprowadzić ''do porządku'' tego słodkiego aniołka! - cmoknęła jedna z nich i złapała Hermionę za rękę.
Godzinę później koleżanki kuzyna skończyły przygotowywać protestującą siedemnastolatkę. Brązowa, wąska sukienka podkreślała jej orzechowe oczy, a buty na koturnie zgrabnie oplatały kostki. Rzęsy zostały pociągnięte tuszem, powieki lekko przydymione. Z pewnością wyglądała wyzywająco i bardziej dojrzale. No pięknie! Pomyślała dziewczyna spoglądając w lustro. Jeszcze tego brakowało, żebym wyglądała, jak pierwsza lepsza, pusta lala! Chociaż.. Trzeba przyznać, że prezentuje się nawet ładnie.
- No, no! Eligia, streszczajmy się, musimy doprowadzić ''do porządku'' tego słodkiego aniołka! - cmoknęła jedna z nich i złapała Hermionę za rękę.
Godzinę później koleżanki kuzyna skończyły przygotowywać protestującą siedemnastolatkę. Brązowa, wąska sukienka podkreślała jej orzechowe oczy, a buty na koturnie zgrabnie oplatały kostki. Rzęsy zostały pociągnięte tuszem, powieki lekko przydymione. Z pewnością wyglądała wyzywająco i bardziej dojrzale. No pięknie! Pomyślała dziewczyna spoglądając w lustro. Jeszcze tego brakowało, żebym wyglądała, jak pierwsza lepsza, pusta lala! Chociaż.. Trzeba przyznać, że prezentuje się nawet ładnie.
- Ooou - taki tylko dźwięk zdołał wydać z siebie Tom, spoglądając na odmienioną kuzynkę.
- To co, ruszamy? - w odpowiedzi zapytała uśmiechnięta Miona.
W tym oto momencie pod dom podjechała taksówka i roześmiana nastolatka patrząc na koleżanki kuzyna pomyślała, że ten wieczór zapowiada się lepiej, niż sądziła.
Proszę Was o opinię i rady, swój pomysł wcielę w życie całkowicie w następnej notce. Pozdrawiam!
PS. Dopóki nie zorganizuję miejsca, gdzie znajdą się powiadomienia o kolejnych notkach, napiszę tutaj że następna pojawi się w poniedziałek :)
PS. Dopóki nie zorganizuję miejsca, gdzie znajdą się powiadomienia o kolejnych notkach, napiszę tutaj że następna pojawi się w poniedziałek :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz