wtorek, 3 września 2013

ROZDZIAŁ IV
''PODEJRZENIU, ŻE WSZYSTKO JEST PRAWDĄ TOWARZYSZY PODEJRZENIE, ŻE WSZYSTKO JEST FAŁSZEM''

- No nie! - wrzasnęła Hermiona wyskakując szybko z łóżka, w momencie gdy ostatnie krople lodowatej wody spływały po nocnej koszuli - Tom, co to miało być?! 
- Pobudeczka kuzynko, słońce, na dworze upalnie, wychodzimy na spacer! - rozbawiony chłopak obserwował rozeźloną minę Miony, która wydawała mu się iście komiczna.
- Zrób mi śniadanie, muszę iść pod prysznic - warknęła, wyjmując suchy ręcznik z niedużej komody i kierując się w stronę toalety.
- Prysznic? Przecież już był. Szybki i orzeźwiający - zachichotał Tom wychodząc szybko z pokoju, aby uniknąć morderczego wzroku dziewczyny.

Wszedł do małej, aczkolwiek przytulnej kuchni. Kafelki w kolorze śliwki węgierskiej odbijały światło dając cudowny efekt, natomiast muślinowe firanki dopełniały zgraną całość. Chłopak pomyślał chwilę i skierował się w stronę lodówki.
No cóż, mleko i płatki czekoladowe powinny wystarczyć naszej królewnie - pomyślał, nie kryjąc zadowolenia z siebie. Bo przecież tak łatwe i szybkie śniadanie, każdemu przypadnie do gustu!

Miona właśnie skończyła brać prysznic, gdy usłyszała jakiś hałas dobiegający z jej pokoju. Stwierdziła, że to kuzyn czeka, aż wyjdzie z toalety, zmieniła jednak zdanie, gdy okazało się że ten podśpiewuje we własnej izbie. Pełna niepokoju w pośpiechu naciągnęła szlafrok i jednym, zwinnym ruchem wyskoczyła z ubikacji, żałując że nie ma różdżki.
Ale przecież potrafię krzyczeć - pocieszyła się nim jej wzrok spoczął na..
- GINNY?! - wrzasnęła, by po chwili zasłonić malinowe usta dłonią. - co Ty tu robisz? - zadała pytanie przyjaciółce, znacznie spuszczając z tonu, patrząc jednak podejrzliwie na małą.
- Spokojnie, Hermiona! - powiedziała ruda, puszczając łobuzersko oko do zszokowanej dziewczyny - no co tak stoisz, nie przywitasz się?
- Ale... Jak Ty... Jakim cudem... - jąkała się przytulając Weasley'ówne.
- Oh, rozmawiasz z siostrą Freda i Georga - żachnęła się młoda. - powiedz mi Mionka, co u Ciebie?
- Wakacje mijają mi wspaniale, ale Ginny tak się stęskniłam! Za Tobą, za Wami, za Norą! - pokrzykiwała, prawie skacząc z radości. Gdy już otrząsnęła się z szoku poczuła się naprawdę szczęśliwa.
- Miona, nie mamy za wiele czasu. Muszę wracać dokładnie - tu zerknęła na zegarek - za cztery minuty i trzydzieści pięć sekund. Czy w ciągu Twojego pobytu tutaj. Tak wiem, przyjechałaś niedawno - dodała widząc, że przyjaciółka otwiera usta - ponawiam pytanie. Czy w tym czasie stało się coś, co przykuło Twoją uwagę? Coś niezwykłego? - dokończyła szybko, rozglądając się nerwowo po niewielkim pomieszczeniu, które służyło Hermi za kwaterę na czas pobytu w Hiszpanii.
- Nie sądzę - odparła powoli dziewczyna, nagle poważniejąc i uważniej przyglądając się rudowłosej - ale dlaczego pytasz? 
Gdy ta miała już gotową odpowiedź Granger dodała
- Nie, czekaj! Gdy Tomasz zabrał mnie na potańcówkę
- Imprezę - wtrąciła mała.
- Tak, dobrze imprezę! Nieważne. Poszłam się przewietrzyć. Gdy kierowałam się w stronę budynku, by znaleźć Toma i zaproponować powrót do domu wpadłam na.... MALFOYA! - dokończyła dramatycznie trzęsąc burzą loków - i to dosłownie - dodała.
- Oh, Malfoy tutaj? To podejrzane. - stwierdziła Ginny, udając zaciekawienie. Jej mina wyrażała jednak zawód, o czym przyjaciółka doskonale wiedziała. - no tak więc... Do zobaczenia w Norze! - uścisnęła przyjaciółkę i wyskoczyła na balkon, po czym rozległ się głośny trzask i nastoletnia czarownica zniknęła.

Ciekawe, od kiedy ona potrafi się teleportować - zdziwiła się Hermiona. Podejrzenia nie opuszczały jej nawet na moment. Nie wiedziała kiedy zjadła śniadanie i przyszykowała się do wyjścia. Właściwie nie miała pojęcia, jak dotarła na targ?

Przerwała na chwilę rozważanie swoich tez, wpatrując się w gustowną chustkę podkreślającą orzechowe oczy dziewczyny. Chciałaby ją mieć, jest taka piękna... Postanowiła sprawdzić cenę, gdy nagle zobaczyła platynowy błysk. Czy to możliwe? Dracon? On chyba naprawdę mnie śledzi - zdenerwowała się, popadając we wspomnienia. Rozważała, czy mogła mu podpaść. Prócz niezaprzeczalnego faktu - ona i Ślizgon darzyli się szczerą nienawiścią, nie miał jej chyba nic do zarzucenia? A może znów tępi szlamy? - obserwowała miejsce w którym spostrzegła jego włosy.

- Kochana.. - zagaił Tom, obserwując czarownicę, która od co najmniej dwóch minut stała w miejscu i wyglądała tak, jak gdyby pochłonął ją zupełnie inny świat.

Młody mężczyzna zacisnął na chwilę powieki i zaczął odczytywać myśli kuzynki. Krążyły wokół jakiejś Ginny Weasley o której nigdy nie słyszał, oraz co napełniało go prawdziwą zgrozą... Wokół Dracona!

Otrząsnął się. Tę dziwną umiejętność posiadał od zawsze. Mógł wnikać w myśli osób, na których skupiał swoją uwagę. Jak to się działo? Nie wiedział. Ale z myśli Miony wywnioskował, że zna owego blondyna, o chłodnym uosobieniu. Ciekawe skąd...
- Płacicie Państwo ? - zadał pytanie wyraźnie zniecierpliwiony sprzedawca patrząc badawczo na młodzież.

Chłopak wyskrobał jakieś drobniaki, opłacając kapelusz Hermiony.
- Chodź... - szepnął do niej, prowadząc ją za rękę.

Dziewczyna była nieobecna aż do samego powrotu. W domu zaszyła się w swoim pokoju odmawiając zjedzenia obiadu, czy kolacji. Mimo, że rodzice dziewczyny byli naprawdę zaniepokojeni, rzucili tylko zadawkowe spojrzenie córce, pozwalając jej dalej pogrążyć się w rozmyślaniach.

Zachowywała się jakoś dziwnie. Ten zegarek... On był chyba męski - myślała gorączkowo - no i to ubranie. Nigdy nie widziałam tej bluzki! Coś mi tu nie gra! Czy to napewno ona?


W tym czasie Draco Malfoy krzywiąc się ze złości chodził po obszernym salonie.
Miałem nadzieję, że ta szlama powie mi coś istotnego! Coś co mogłoby pomóc, cokolwiek na temat swojego przygłupiego kuzyna.Próbował udawać rudzielca, wychodziło mu to chyba nieźle, przynajmniej nie sądził, by się zorientowała, ale dlaczego tak ciężko wyciągnąć z niej informacje? Przecież nie ma czasu na zwiady. Ale oczywiście nie, jej nie da się podejść! A on jej dotknął, przytulił tą brudną dziewuchę! Cóż za porażka! - pomyślał z obrzydzeniem arystokrata spoglądając w lustro.W końcu odzyskiwał własną sylwetkę.
Trochę szkoda - stwierdził. Ta zdrajczyni krwi jest całkiem niezłą sztuką - zamyślił się głęboko, odchodząc w miejsce, gdzie nikt nie próbował go znaleźć - do ogrodu pełnego białych orchidei.




Przepraszam, że tak krótko i późno, ale chwilowo niestety mam ograniczony dostęp do internetu. Piszcie szczerze, jak Wam się podoba. ;)

PS Jak mijają Wam pierwsze dni w szkole? Ja rozpoczynam teraz liceum i powiem szczerze, że jestem zmęczona już pierwszym dniem. To taki odmienny świat, to już nie gimnazjum. To słychać po wypowiedziach nauczycieli i widać po samej postawie.
BUZIAKI ; *

2 komentarze:

  1. Oja, ale podstępny Malfoy :O Czekam, czekam, CZEKAM KIEDY ZACZNIE SIĘ WĄTEK MIŁOSNY!!! Szybciej! :D
    A co do liceum- zazdroszczę. Ja jestem w ostatniej klasie, czeka mnie matura w tym roku szkolnym... A przed chwilą przekroczyłam próg szkoły średniej, czas szybciej leci jak się jest coraz starszym. Zobaczysz, też nie mrugniesz okiem, a będziesz wybierać studia. Nie martw się, liceum to bardzo fajny okres w życiu :)
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na kolejny rozdział! :)

    http://hogwartsdragon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń